Pogoda za oknem robi się coraz lepsza. Jest coraz cieplej, a w nocy nie ma już nawet śladu zimy, a to oznacza, że w końcu będzie można pojechać w trasę nawet na krótką przejażdżkę i pobiwakować pod namiotem. Jeżeli jesteście właśnie na etapie planowania kolejnych wyjazdów i kompletowania całego sprzętu do spędzenia nocy na łonie natury to nie możecie zapomnieć o jednej bardzo ważnej kwestii. Czasami but motocyklowy czy duży kamień może okazać się niewystarczający, aby wbić śledzia. Pomocny okaże się sposób naszego ojca lub dziadka sprzed lat.
Po długiej, srogiej i mroźnej zimie w końcu nie ma już śladu. Na polskich drogach zaroiło się od motocyklistów, a grupy facebookowe pękają w szwach od pytań, gdzie pojechać, co zobaczyć i jaki sprzęt kupić, aby udać się na pierwszą nockę pod namiotem. Osób chętnych na obcowanie z naturą jest coraz więcej, a to zdecydowanie nas cieszy, bo taka noc spędzona z dala od cywilizacji lub nawet na polu kempingowym pod namiotem, jest idealnym zwieńczeniem całego dnia w siodle motocykla. Z drugiej strony nie jest to jednak tak proste i komfortowe jak mogłoby się wydawać, no bo oczywiście po kilku godzinach jazdy zdecydowanie najlepszym sposobem na komfort i regenerację będzie wzięcie pokoju w hotelu czy apartamentu. Jednakże łowców niewygód wśród fanów dwóch kółek nie brakuje i bez względu na pogodę, pokonany dystans czy trasę zawsze wybierają nockę pod namiotem.
A na rynku roi się od najróżniejszych propozycji biwakowych. Znajdziemy zarówno namioty niewielkie, lekkie i o takich gabarytach, dzięki którym bez problemu spakujemy je do bocznego kufra czy rollbaga, ale także zaskakująca jest oferta najróżniejszych akcesoriów – od palników przenośnych, grilli, po kubki, krzesełka czy stoliki. Jest jednak pewien element, na który należy zwrócić szczególną uwagę – mowa o śledziach, które służą do przymocowania namiotu do podłoża.
Najważniejsze informacje:
- Wyjazd motocyklowy pod namiot to sama przyjemność pod warunkiem, że odpowiednio się do tego przygotujemy.
- Śledzie namiotowe dołączone w zestawie mogą przysporzyć sporo problemów. Nie pomoże wciskanie młotkiem czy kamień.
- Stary sposób ojca to rozwiązanie tego problemu. Wystarczy poświęcić kilka chwil w garażu.
Przeczytaj koniecznie:
10 rzeczy, które uratują z opresji na wyprawie motocyklowej. Pożałujesz, jak ich nie zabierzesz
Nie pomógł mu kamień i but. Problemy z wbiciem śledzia namiotu
Nowoczesne namioty nie tylko szybko się rozkładają, są niewielkie i lekkie, ale przede wszystkim znacznie poprawiają komfort spania za sprawą najróżniejszych rozwiązań, które mają za zadanie chronić nas przed promieniowaniem UV czy temperaturą. Bez względu jednak na to, który produkt wybierzecie i ile za niego zapłacicie, problem jest cały czas ten sam – mowa o śledziach, a dokładniej o ich budowie, bo to właśnie ona jest największym problemem, którego zdecydowanie chcielibyśmy uniknąć, dojeżdżając do naszego miejsca noclegowego po całym ciężkim i trudnym dniu jazdy.
Śledzie, które oferowane są w zestawach mają kanciaste zakończenie części, którą wbijamy w podłoże i to jest ich największy problem. Owszem, w wielu sklepach znajdziemy propozycje zakończone szpikulcem, dzięki którym wbicie w twardą czy kamienistą ziemię jest zdecydowanie prostsze, jednakże okazuje się, że nie zawsze sposobem na wyjście z takich opresji jest kupno dodatkowego kompletu i wydanie kilkudziesięciu złotych. Przede wszystkim w takich sytuacjach można radzić sobie przy użyciu siły własnych mięśni i grubej podeszwy motocyklowego buta. W wielu przypadkach okaże się to wystarczające, aby wcisnąć śledzie w ziemię i stabilnie przenocować. Jednak im warunki będą trudniejsze, a podłoże bardziej kamieniste, tym będzie to oczywiście trudniejsze. Jeżeli już po wielu próbach przekładania namiotu w poszukiwaniu miękkiego i podatnego gruntu będziecie zrezygnowani, to z pewnością zaczniecie szukać w pobliżu pokaźnego kamienia, który posłuży wam za młotek. To sposób prosty i skuteczny, ale czasami również okazuje się niewystarczający. Warto natomiast sięgnąć po rozwiązanie, z którego nasi ojcowie i dziadkowie korzystali przed laty.

Stary sposób na wbijanie śledzi. Przygotowanie zajmie ci kilka minut
Zanim wybierzecie się na waszą pierwszą motocyklową wyprawę pod namiot lub nawet jeśli będzie to już kolejny wyjazd to warto poświęcić kilka chwil w garażu na to, aby te śledzie, które dołączone są do zestawu, naostrzyć przy użyciu szlifierki. Im bardziej ostra będzie część, którą wbijamy w ziemię, tym zdecydowanie łatwiej będzie ją wbić nawet w najtrudniejszych warunkach. Dla przykładu – sytuacji problemowych z rozłożeniem namiotu mieliśmy tak wiele, że czasami byliśmy już całkowicie bezsilni w walce z podłożem. Na różne sposoby próbowaliśmy je wbijać chociażby do takiego stopnia, aby móc przespać się kolejną noc i rano ruszyć dalej, ale nie było to proste zadanie. Mój tato jednak zdradził mi stary patent sprzed lat i powiedział, aby naostrzyć koniec śledzia. Dzięki temu sam proces wbijania – czy to przy pomocy buta, niewielkiego młotka, czy kamienia – będzie zdecydowanie prostszy. Od tamtego momentu poświęcenie tych kilku minut w garażu sprawiło, że na dobre pożegnałem ten problem.

Jak to zrobić? Przede wszystkim należy zadbać o swoje bezpieczeństwo. Nie zalecam i nie rekomenduję, aby podczas ostrzenia końcówki śledzia trzymać go w ręce, a drugą ręką operować szlifierką. Wykorzystajcie do tego imadło, dzięki któremu bezpiecznie zamocujecie śledzia i będziecie w stanie dokładnie go naostrzyć. Tym sposobem zaoszczędzicie kilkadziesiąt złotych na zakup kolejnego, „lepszego” kompletu i tym samym – co jak wszyscy wiemy jest ważne w przypadku wypraw motocyklowych – zaoszczędzicie 5 g niezwykle ważnej masy, którą przecież tak skrupulatnie liczycie wybierając się w teren czy pakując kufry. To oczywiście żart, jednakże sposób ten jest banalny, poradzi sobie z nim zdecydowanie każdy i przede wszystkim znacząco ułatwi wam rozkładanie obozowiska.
Młotek, but czy kamień? Jak wbić śledzia namiotowego?
Na wyjazdach motocyklowych, szczególnie tych pod namiot, trzeba wykazać się zdolnościami i pomysłowością niczym MacGyver. Oczywiście na najróżniejszych stronach internetowych znajdziecie mnóstwo biwakowych młotków, które różnią się wielkością i wagą. Możecie oczywiście kupić takie urządzenie i zabierać je za każdym razem ze sobą, jednak będzie to kolejny element, który zajmie wam nieco miejsca. Po tych wszystkich wyjazdach i nauce skrupulatnego pakowania doszedłem do wniosku, że po naostrzeniu śledzi absolutnie wystarczającą pomocą będzie wspomniany wcześniej motocyklowy but czy znaleziony w pobliżu kamień. Sprawdzą się również kombinerki, które z pewnością macie na liście podstawowych narzędzi zabieranych ze sobą, czy nawet nieco większa grzechotka.

Jaki namiot na wyjazdy motocyklowe wybrać?
Wbrew pozorom sam proces zakupu namiotu jest zdecydowanie najtrudniejszy. Przeglądając kolejne portale aukcyjne i strony internetowe można dostać bólu głowy, bo producenci prześcigają się w coraz nowszych technologiach i bardziej zaawansowanych systemach. Prawda jest jednak taka, że przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jak często będziemy nocować pod namiotem i w jakich warunkach pogodowych. Głównym kryterium powinny być wymiary namiotu po złożeniu – im będzie on mniejszy i lżejszy, tym lepiej, bo przecież bardzo często wożony jest na centralnym miejscu, znacząco podwyższając środek ciężkości. Kluczowy jest również czas i łatwość rozkładania. Gwarantuję wam, że po całym dniu jazdy w upale nie będziecie mieli ochoty spędzać godziny nad jego rozkładaniem z instrukcją w ręce – im cały system będzie prostszy, tym zdecydowanie lepiej.
Wielokrotnie spotkałem się z motocyklowymi podróżnikami, którzy kupują popularne „jedynki”, czyli namioty, w których mieści się tylko jedna osoba, ale w zamian są wyjątkowo niewielkie i lekkie. Ja od lat praktykuję zasadę, że namiot musi być większy niż liczba osób, które podróżują. Jeżeli jadę sam, wybieram tak zwaną „dwójkę”, a podróżując z moją drugą połówką decyduję się na namiot trzyosobowy. Wszystko po to, aby wewnątrz mieć nieco więcej miejsca na cały motocyklowy sprzęt. Jest to szczególnie nieocenione, kiedy planujemy zrobić dłuższą przerwę, a na zewnątrz jest bardzo gorąco lub pada deszcz – dzięki temu wszystko możemy schować do środka i mieć pewność, że pozostanie suche.

Wszystkie moje namioty posiadają również niewielki przedsionek. Oczywiście nie da się w nim usiąść we dwie osoby, ale w awaryjnych sytuacjach mogę tam chociażby przetrzymywać buty, aby nie chować ich do środka na noc. Chowam również tam krzesełka i stolik, aby rano bardzo szybko ponownie móc wszystko rozstawić. Dlatego wybierając nowy namiot dla siebie powinniście przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakich warunkach będziecie podróżować, jak dużo miejsca i gadżetów zabieracie ze sobą na motocykl, a także jak długie będą wasze podróże.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






